Translate

Czytelnicy

Uwaga!

W imaginach i opowiadaniach mogą pojawić się wulgaryzmy i sceny przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!

Proszę!

Proszę skomentuj imagin nawet nie wiesz ile sprawia mi to radości ;)

Statystyka

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imaginy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imaginy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 kwietnia 2014

33.Harry+prezent ode mnie

                          Wesołych świąt!!!
                   Prezent ode mnie=5 imaginów
                     1 imagin jest z Harry'm:
                                                                               Reszta imaginów będzie w osobnych postach.
-Stan idioto!-krzyknęłam na chłopaka, który oblał mnie sokiem
-Ups! Przepraszam! Lepiej byś wyglądała bez tej bluzki.
-Ej Stan! Chodź już!
-Widzimy się na chemii ślicznotko
-Spierdalaj
-Coś ty powiedziała?!-przycisnął mnie do ściany
-Nic
-Nic?! Mi się wydawało, że jednak otworzyłaś usta
-Stan nie bądź dupkiem! Zostaw ją! 
-Kurwa Styles nie wpierdalaj się!
-To co mała? Musisz mi to jakoś wynagrodzić
-Co chcesz?!
-Poczekaj na mnie po lekcjach. Przyjdę po ciebie.
-Stan chodź!
-Styles kurwa! Mówiłem ci już coś!
Stan i jego 'świta', w której był Styles poszli. No właśnie Styles. Jakoś zawsze próbuje mnie wybronić przed Stanem. Nie kumam go. Sam klei się do każdej laski, a mnie broni. Spojrzałam na zegarek 11.40 za 5 minut zaczyna mi się biologia, a potem...chemia! Z kim siedzę na chemii? Oczywiście z tym debilem! Stanem!!! Jak on wczoraj do mnie powiedział? A tak już wiem! 'Jesteś najpiękniejszą i najpopularniejszą dziewczyną w liceum! Oczywiście, że chciałbym cię przelecieć!'. Tak się na niego wkurwiłam, że dałam mu w twarz i zostałam przez to w kozie. Zadzwonił dzwonek który informował o rozpoczęciu się biologii. Jak zwykle zajęłam miejsce w ostatniej ławce obok mojej przyjaciółki (i.t.p.). Nauczyciel jak zwykle spóźnił się  o 5 minut. Po sprawdzeniu obecności zaczął analizować oceny i wywoływać osoby do odpowiedzi ustnej.
-Stan Taylor i (t.i.) (t.n.) do odpowiedzi proszę
-Kurwa- szepnęłam do siebie wychodząc z ławki
Znowu ten DUPEK. Chciałam udusić kochanego pana Dixon'a. JPDRL jak można być tak tępym?! Kurwa ciąża u człowieka trwa rok! Fajnie! Dzięki za cenną informację Stan.
-Stan dwója. (t.i.) piątka
Wróciliśmy na swoje miejsca. Po chwili dostałam SMS'a.
_________________________________________________________
Od: Nieznane
Masz ładną dupę. Nie mogę doczekać się chemii. A zwłaszcza końca lekcji.
Stan
_________________________________________________________
Do: Stan
Nie posraj się ze szczęścia. Nie licz na nic i weź się w końcu ode mnie
odpierdol!
(t.i.)
_________________________________________________________
Od: Stan
Uuuuu....
Możesz stawiać opór, ale i tak kiedyś wylądujemy razem w łóżku.
Stan
_________________________________________________________
Do: Stan
Zapomnij!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jesteś obrzydliwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
(t.i.)
_________________________________________________________
Od: Stan
Nie kłóć się ze mną suko!
Stan
_________________________________________________________________________________
Nie odpisałam. Nie miałam się z nim kłócić to nie. Proste. Sam tego chciał.
-Z kim tak gadałaś?-zapytała mnie (i.t.p.)
-Nie ważne.
-Jasne nie mów mi.
-Odpierdol się ode mnie (i.t.p.)! Mam ważniejsze sprawy na głowie!-krzyknęłam po cichu
-Jak chcesz!
Super! Zajebiście!!!!!!!!!!! Kurwa jestem meeeeega szczęśliwa!!!! Kurwa co ja odpierdalam?! Tracę przyjaciółkę!!! Dzwonek. Koniec biologii. Wszyscy wyszli z sali. Poszłam pod salę od chemii. Stan podbiegł do mnie, a za nim stała jego 'świta'.
-Czego zno...- nie dokończyłam bo Stan wpił się w moje usta. Chciałam go odepchnąć, ale przytrzymał mnie za ręce i przycisnął do ściany. Zamknęłam oczy. Nagle poczułam ulgę. Otworzyłam jedno oko i zobaczyłam Styles'a okładającego pięściami Stan'a.
-Stop! Wystarczy!-krzyczałam. Nie zareagowali.
-Kurwa może to przerwiecie?!-krzyknęłam do reszty 'świty'.
-Po co?
-Jasne po co? Niech się zabiją! Jak już kurwa coś robić to samej!
Zaczęłam odciągać Styles'a, który przegrywał i był już cały we krwi. Gdy mi się to udało wylądował na podłodze, a ja tracą równowagę przewróciłam się na niego.
-Przepraszam-powiedziałam speszona chcąc odejść
-Nic się nie stało-powiedział przyciągając mnie powrotem na niego
-Co ty robisz i czemu znowu stanąłeś w mojej obronie?
-Jak mogę patrzeć jak on cię rani skoro cię kocham?
-Kochasz mnie?
-Tak
Zaczął zbliżać swoje usta do moich i stało się pocałował mnie. Oddałam pocałunek.
-Jeszcze nie wiem tego na 100%, ale chyba też cię kocham.-powiedziałam

czwartek, 17 kwietnia 2014

30.Niall

Dla anonima :3 
Przepraszam za błędy ortograficzne, stylistyczne, językowe i interpunkcyjne.
Siedząc w moim pustym domu wsłuchiwałam się w piosenkę Lany Del Rey Dark Paradise. Widzę jak miłość mojego życia odchodzi i nic z tym nie robię. Moje serce mówi, żebym za nim biegła, ale nie potrafię się ruszyć. Nie umiem mu wybaczyć. Już nie. Nawet jeśli bym to zrobiła to nie miałabym do niego zaufania. A związek opiera się właśnie na zaufaniu.
Niektóre słowa tej piosenki były moim życiem. Fragmenty tej piosenki opisują moje życie. Jakby ktoś mnie obserwował i zapisywał każdy moment, w którym cierpię i złożył to wszystko w piosenkę. Ktoś stworzył z tego piosenkę i dał do śpiewania. Piosenka stała się hitem i wszyscy mogą jej słuchać.
Staram się nie płakać, ale łzy mimowolnie lecą z moich oczu. Nigdy o nim nie zapomnę, a on nie zapomni o mnie. On już o mnie zapomniał. Już mnie nie pamięta. Ale kiedyś mówił, że będzie mnie kochał na zawsze. Nigdy o mnie nie zapomni. Nie dotrzymał obietnicy. Kolejne już łzy moczyły moją twarz. Nie potrafię bez niego żyć. Jest dla mnie jak tlen. Mój narkotyk. Kocham go i nienawidzę go za razem. Chcę jeszcze odwrócić moje słowa. Jest już za późno. A może tylko mi się tak wydaję?
-(t.i.)?
-Tak Niall?
-Przepraszam.
-Nic nie mów. Kocham cię.
-Co?
-Żegnaj Niall.
-Pa.
Czemu sprawiam sobie ból? Jestem taka głupia! Ale nie potrafię się ruszyć. On mnie zdradził. Powinnam go nienawidzić, a ja go kocham. Jestem aż tak od niego uzależniona. Że aż głupia. Co ja robię?! Wstałam gwałtownie i wybiegłam z domu. Zobaczyłam go.
-Niall!!!
Odwrócił się w moją stronę. Spojrzałam w bok. Auto pędziło prosto na niego. Podbiegłam tam i zepchnęłam go z ulicy.
*Niall*
(t.i.) podbiegła do mnie i odepchnęła. Spojrzałem na nią, ale już jej nie było. Leżała martwa na ziemi. Oddała za mnie życie. To ja powinienem umrzeć, a nie ona. Zadzwoniłem po karetkę. Próbowali wszystkiego. Nie żyła. Zginęła obok mnie za mnie. Nikomu nie życzę tego co mi i jej się przytrafiło. Żałuję wszystkiego. Nigdy jej nie zapomnę.
*rok później*
I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they had to take some time

I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did they ever fight like us?

You and I
We don't wanna be like them
We can make it 'till the end
Nothing can come between
You and I
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
No, nothing can come between
You and I
Oh You and I
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. Nadal pamiętam (t.i.). Poczekaj na mnie.
Hope...

środa, 9 kwietnia 2014

29.Larry

To mój pierwszy taki imagin także proszę bez hejtów XD.  Dziękuję za tyle wyświetleń :*

Harry
Śmierć. Nikt mnie nie rozumie więc po co żyć? Nikt się nie dowie o tym, że Larry istnieję i chłopacy będą mieli spokój. Planuję to już od kilku tygodni. Zostawię list. Napiszę do chłopaków list i tyle. Kolejny raz już dziś przejechałem żyletką po swoim nadgarstku.
Ukojenie, które czuję, gdy to robię. Wszystkie smutki odchodzą w dal. Zapominam o wszystkim. Nigdy już nie będę pamiętał o tym, że na początku 1D było inaczej. Pamiętam tylko cierpienie. Pamiętam plotki, które czasem były prawdą. Tak jak ta o Larry'm. Mam dość tłumaczenia się z tej plotki, która jest prawdą. Muszę kłamać w żywe oczy. Nie potrafię tak dalej żyć. Wolę śmierć. Codziennie muszę się uśmiechać. Udawać. Kłamać. Nie potrafię tak dalej żyć. Żyć w kłamstwach. Jest 3.00 rano, a ja się tnę. W końcu mam swój plan:
1.Godzina 3.00-pociąć się
2.Godzina 3.10-ubrać się
3.Godzina 3.30-napisać list
4.Godzina 4.00-zostawić list na lodówce
5.Godzina 4.15-ostatni raz spojrzeć na chłopaków (zostawić każdemu jakąś pamiątkę po mnie)
6.Godzina 4.45-pożegnać się z Lou <3
7.Godzina 5.00-wyjść z domu (udać się na stację kolejową)
8.Poczekać na pociąg
9.Skoczyć gdy pociąg będzie przede mną 
10.Żyć na wieczność w wymarzonej krainie i czekać na chłopaków
Dobrze pora na podpunkt 2. Na mój ostatni dzień ubrałem się tak. Czułem się szczęśliwy tym, że za chwilę moje cierpienia odejdą. Będę już zawsze szczęśliwy. Pora zająć się listem:
Drodzy pozostali członkowie One Direction!
Postanowiłem nie utrudniać sobie i wam życia. 
Postanowiłem popełnić samobójstwo. 
Zastanawiacie się teraz, dlaczego?
Odpowiedź jest prosta.
Nie chcę żyć w kłamstwach, które mnie otaczają.
Proszę powiedzcie mojej rodzinie, że nie chciałem tego robić,
ale musiałem.
Powiedzcie mediom o Larry'm. 
Pamiętajcie, że WY to najlepsze co mnie w życiu spotkało.
Nie wyobrażam sobie lepszych przyjaciół niż WY.
Zawsze będę częścią 1D.
Harry xx.
Zszedłem na dół przywiesiłem list na lodówkę. Znów poszedłem do góry. Udałem się do pokoju Liam'a. Spojrzałem na niego. On będzie żył pełnią życia. Nie to co ja. Jemu zostawiłem mój naszyjnik z samolotem z papieru. Z trudem udałem się do pokoju Niall'a. Oj Niall nasz kochany żarłok... Jemu podarowałem wszystkie moje dzienniki, które przepełnione były różnymi piosenkami, których nigdy im nie pokazałem. Podszedłem do drzwi. Chwyciłem klamkę. Ostatni raz na niego spojrzałem i udałem się do Zayn'a. Ja głupi chciałem zapukać. Wszedłem po cichutku jak myszka. Naszemu bad boyowi zostawiłem moją bransoletkę, którą dostałem na 17 urodziny. Ostatni pokój. Z tego wyszedłem ze łzami w oczach i wtedy zrozumiałem. Nie mogę tego zrobić. Nie mogę ich zostawić. No nic. Poszedłem do pokoju Louis'a, który był...PUSTY?!?!?!
-O MY FUCKING GOD!-kurwa Louis jest w kuchni
Szybko wybiegłem z jego pokoju i udałem się do kuchni. Zobaczyłem go podbiegłem wyrwałem list. Podarłem go i wywaliłem do śmietnika. Podszedłem do Louis'a. Przytuliłem go. 
-Czy ty kurwa Styles do reszty zwariowałeś?!
-Tak
-To kurwa zamiast kurwa planować kurwa samob...-miałem go dość po prostu go pocałowałem, a on odwzajemnił pocałunek. Kto wie może Larry jest tylko krótko chwilową przygodą?
-Nigdy więcej mnie tak nie strasz Harry!
-Dobrze już nigdy tego nie zrobię. Proszę to dla ciebie.-podałem mu album ze wszystkimi zdjęciami od początku kariery. Widziałem, że ma łzy w oczach.
Lou
Ja pierdole jak się cieszę, że zrozumiał, że nie może nas zostawić. Że nie może zostawić mnie. Trzeba wyjawić prawdę. Larry Stylinson is real! Chociaż kto to wie? Może kiedyś będziemy już tylko przyjaciółmi?
*5 lat później*
Harry
-Kochanie pośpiesz się!-moja narzeczona kolejny raz na mnie krzyczy.
-Dobrze już idę!
-Darcy już mnie zaczyna dusić, a Josh cały czas płaczę!
-Już jestem! Chodź do taty Darcy!
-Tatus! Gdze jedzemy? 
-Do babci i dziadka, ale zrobimy, krótki postój i pójdziemy do zoo
-Suer! Chodzmy!
Lou
-Lou zaczyna się!
-Co się znowu zaczyna?
-Debilu właśnie rodzę!
-Dobra! Co mam robić?!
-Zabierz Jess do samochodu i potem wróć do mnie!
-Ok
Narrator
Jak widzicie Larry Stylinson to była tylko krótko chwilowa przygoda. Nowe doświadczenie. Harry zrozumiał, że życie nie jest idealne, ale nie można z niego rezygnować. Lou urodziły się bliźniaki. Harry wychował swoje dzieci na ideały. Jutro jest koncert Darcy Styles. Wszyscy przyjaciele się na nim pojawią. Całe stare 1D. Po koncercie bonus 1D wystąpi (po raz kolejny) ostatni raz!
Hope...



wtorek, 8 kwietnia 2014

28.Zayn cz2

Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Numer nie znany. Odebrałam.
-Halo? Hayley?
-Tak. Kto mówi?
-Zayn. Zayn Malik.

-A po co do mnie dzwonisz?
-Wiesz mam pytanie
-Słucham
-Chciałabyś się ze mną spotkać?
-O której?
-16.00?
-Ok
-To pa
-Pa
Dobra ta rozmowa była co najmniej dziwna i... O FUCK! Ja się umówiłam z Zayn'em!!!!! 
-AAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!
-Hayley! Co się stało?!- do pokoju wparował Harry

-Nic- no tak jeszcze randka z nim... kosza już mu nie dam, ale też go już nie pocałuję STOP! to on mnie pocałował
-To po co tak wrzasnęłaś?
-Bo myślałam, że zobaczyłam pająka, ale to tylko kurz.- skłamałam, ale po co mu wiadomość o spotkaniu z Zayn'em? No właśnie on nie musi o tym wiedzieć ani Zayn nie musi wiedzieć o spotkaniu z Harry'm. Tak! Tak będzie najlepiej.
-To co idziemy?
-Jasne chodźmy.
Zeszliśmy na dół. Nie miałam ochoty na tę 'randkę'. Wiem zgodziłam się, ale przecież nie wiedziałam, że Zayn będzie chciał się ze mną spotkać! JPDRL nie wyrabiam umysłowo. 
-Hayley? A ty gdzie idziesz?- zapytała moja mama
-Z Harry'm
-Zapomniałaś, że miałaś dzisiaj pomóc mi przygotować kolację? Ciocia Mery przyjeżdża.
-Harry tak mi przykro musi to przełożyć.
-Jutro o 16.00?
-Jasne! Czekam pa!- pożegnałam się z nim i zamknęłam drzwi
-Idź szykować się na randkę
-Co ty gadasz mamo?
-Ciocia Mery jest we Francji
-Skąd wiesz, że idę na 'randkę'?
-To oczywiste! Nauczyłam się już w jaki sposób krzyczysz, gdy umówiłaś się na randkę z jakimś chłopakiem
-Kocham cię mamo!
-Idź się szykować
-Jasne!
Poszłam na górę ubrałam się uczesałam się i pomalowałam. Zadzwonił mój telefon. Zayn.
-Halo?
-Hayley? Czekam pod twoim domem
-Ok już idę.
-Do zobaczenia
-Pa
Rozłączyłam się. Zapowiada się najpiękniejszy wieczór mojego życia!!!!
Jest to ostatnia część.
Zayn <3

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

27. Louis

Sa­mot­ność, praw­dzi­wa sa­mot­ność bez złudzeń, to stan poprzedzający obłęd lub samobójstwo. 
Chcę umrzeć. Popełnić samobójstwo. Jedno i to samo. Nikt mnie nie kocha, lubi. Jestem sama. Nie widzę wyjścia. A jednak widzę. Śmierć. To jest moje osobiste wyjście. Samobójstwo to stan. Wcale nie trwa od momentu kiedy to robisz do nagłej śmierci. Jeżeli ktoś ma spieprzone życie trwa cały czas. Od poczęcia do popełnienia samobójstwa. Nikt nie ma prawa ci tego przerwać. To jest tylko i wyłącznie twoje. To jest twoja śmierć. Twoje samobójstwo. Czasem zastanawiasz się kogo w ten sposób zranisz i przypominasz sobie, że jesteś sama. Nikogo nie zranisz. Do momentu, w którym wpadasz w stan nie odwracalny nie możesz nikogo pokochać, poznać, polubić. Nie możesz być szanowana, bo wtedy zranisz tę osobę. Ja się tego trzymam. Nie mam nikogo. Jestem o krok. Za chwilę pozostaną po mnie tylko wspomnienia. Zdjęcia. Krew na ścianach w moim pustym pokoju. List, który piszę od 2 tygodni. A poza tym nic. Zero uczuć. Zero wylanych łez. Bo kto miałby je wylać? Znajomi, których nie mam? Rodzina, która już dawno nie istnieje? Czy może mój chłopak, którego nie mam? Czasami mam ochotę poznać moją rodzicielkę. Powiedzieć jej: 'Cześć mamo. Kocham Cię.'. To nigdy nie nastąpi. Potrzebuję śmierci. To ona jest moją matką. Samobójstwo jest moim ojcem. Nawet nie wiem kiedy wyszłam z mojego domu i stoję właśnie na barierce mostu. 
-Popełniasz właśnie największy błąd swojego życia!-krzyknął jakiś chłopak
-Nie znasz mnie!
-Mogę ci pomóc!
-Jak?
-Na razie po prostu zejdź z barierki
-Pomóż mi
-Dobrze chodź- podał mi rękę, którą chwyciłam, ale nagle pośliznęłam się i spadłam do wody, a on tylko krzyknął
-AAAA!!!!
-Kelly? Kochanie co się stało?
-Śnił mi się ten dzień...
-Już dobrze. Zawsze będę z tobą.
-Kocham cię Louis
-Ja ciebie też Kelly.
KONIEC


czwartek, 3 kwietnia 2014

Zayn cz1

Przepraszam misie! Mam tyle na głowie! Tutaj Zayn się aż tak bardzo nie pojawi. Zapraszam do czytania mojego jakże lichego imagina. Łapajcie!
Drogi pamiętniku!
Cały czas próbuje o nim zapomnieć, ale nie mogę. Pisząc, siedząc, mówiąc myślę tylko o nim. O jego pięknych czekoladowych oczach. Ciemnych włosach i idealnych ustach. Uświadamiam sobie w końcu, że to nie jest realne, ale ja go po prostu kocham. O kim mowa? O najpopularniejszym chłopaku ze szkoły. Zayn Malik. Największe ciacho w szkole, najpopularniejszy chłopak i moje marzenie. Czemu wszystko jest tak niesprawiedliwe? Czemu on nawet na mnie nie spojrzy? Tego niestety nigdy się nie dowiem.
                                                                                                                                       Hayley xx
Kolejna zapiska w moim pamiętniku. A jak to moja najukochańsza przyjaciółka określiła? Obserwacje Zayn'a Malik'a. Tak... Zazdroszczę jej. Na 3 lekcjach siedzi z nim w ławce.
-Hayley, Roxi do ciebie przyszła.
-Dzięki mamo już idę.- Wstałam z łóżka położyłam na szafce Mój obserwacyjny dziennik. Zeszłam na dół, gdzie czekała na mnie Roxi.
-Hej!-podeszłam i ją przytuliłam
-Hej. Przyprowadziłam kogoś kto potrzebuję twojej pomocy.
-Ok
-Hayley to jest mój kuzyn Harry. Harry to jest Hayley moja przyjaciółka
-Hej! Wchodźcie do środka
-Ja już muszę iść Hayley
-Ok Roxi- zamknęłam drzwi po tym jak wyszła
-To jaką masz do mnie sprawę Harry?
-Podobno, przynajmniej Roxana tak mówiła, że udzielasz korków z matmy
-Tak
-Pomogłabyś mi?
-Jasne! Mam pytanie. Przeprowadzasz się tu?
-Tak. Będę mieszkał z Roxanom i nie chce na dzień dobry w nowej szkole dostać pały.
-Rozumiem. Chodź zaczniemy od razu.
-Jasne. Tylko, że zapłacę ci jutro bo nie wziąłem portfela i..
-Przestań! Jesteś kuzynem Roxi! A ja jej rodzinę traktuję jak swoją.
-Dzięki wielkie
-No to chodźmy do mnie
Poszliśmy na górę do mojego pokoju. Wyciągnęłam wszystkie potrzebne rzeczy potrzebne do matmy.
-Chodź siadaj tutaj obok mnie- przywołałam go gestem ręki. Trzeba przyznać, że jest mega przystojny. Ale ja i tak wolę mojego Malik'a.
*1h później*
-Czyli x=2*b*3/2?
-Muszę cię rozczarować... Przedmiot, którego nie rozum...
-No mów w końcu dobrze czy źle!
-Powiem inaczej. ZAŁAPAŁEŚ MATMĘ!!!!
-Naprawdę?!
-Tak! Bravo!- przytuliłam się do niego i spojrzałam w górę, a on mnie pocałował

-Powinieneś już iść
-Hayley przepraszam ja..
-Proszę cię Harry idź już
-Nie podobało ci się?
-Tego nie powiedziałam
-No to jak pójdziemy gdzieś?
-Na randkę?
-Tak na randkę idiotko
-Może i jestem idiotką, ale idiotką, która się zgadza- co tam raz kozie śmierć co ja wygaduję?! To jest najgorsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłam!
-ok to chodźmy
-na pwno nie pójdę w takim stroju. daj mi 5 minut
-ok
Dobra już trudno zgodziłam się pójdę na tą randkę... Ale tylko jedną randkę...
Ubrałam się, włosy zostawiłam rozpuszczone.
Nagle usłyszałam dźwięk telefonu. Numer nie znany. Odebrałam.
-Halo? Hayley?
-Tak. Kto mówi?
-Zayn. Zayn Malik.

poniedziałek, 31 marca 2014

Harry or Louis? cz2



                                                                   Część 1
                                                         Włączaj przez cały imagin
Zaraz po tym jak wybiegłam z tego domu udałam się na najbliższy most. Co może zrobić taka dziewczyna jak ja? Tylko się zabić. W zasadzie ja już nie żyję. Muszę to tylko przypieczętować. Już nic nie ma dla mnie znaczenia. Wszystko zniknęło. Ja też muszę zniknąć. To nie może ciągnąć się dalej. Boję się śmierci, ale potem będzie już tylko lepiej. Nikt mnie nie skrzywdzi. Jestem człowiekiem pozbawionym serca i duszy. Czyli po prostu już mnie nie ma. Zostanę tylko na zdjęciach. W pamięci. Zostaną wszystkie moje rzeczy. Złudzenie, że ciągle żyje. Miłość do Harry'ego. Moja krew na ścianie po tym jak mnie pobił, bo się o niego martwiłam. Zostanę tylko wspomnieniem. Nikt nie będzie mógł mnie zobaczyć, dotknąć, skrzywdzić. Wszystkie troski odejdą. Będę tylko ja i moje samobójstwo. Nic więcej. Będę martwa. Moje ciało na wieki będzie już lodowate. Może kiedyś je znajdą. Kolejna sprawa dla CSI. Ułatwię im pracę zostawię list i napiszę do wszystkich z mojej komórki SMS'a o samobójstwie. Dotarłam na miejsce. Wyjęłam kartkę i napisałam na niej:
Kieruję te słowa do wszystkich, 
którzy przeczytają ten list.
Popełniłam samobójstwo. Moje 
życie nie miało sensu. 
Te słowa kieruję do: 
Niall'a Horan'a, Zayn'a Malik'a, Liam'a Payne'a, Louis'a Tomlinson'a i Harry'ego Styles'a:
Przepraszam was nie mam już sił. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Harry pamiętaj nie ważne co się działo ja ciebie kochałam i kocham nadal.
Nie zapomnij mnie. Kocham cię.
(t.i.) (t.n.)
Złożyłam kartkę i położyłam ją na ziemię i przykryłam kamieniem.
Wyjęłam komórkę i napisałam do wszystkich w moich kontaktach:
Przepraszam, że popełniłam samobójstwo.
(t.i.) xx
Wiadomość wysłana. Stanęłam na barierkę mostu i usłyszałam już tylko krzyk Louis'a i Harry'ego.
-(t.i.) nie rób tego!
-Kocham cię Harry!-krzyknęłam i zrobiłam to. Skoczyłam. Zostawiłam po sobie tylko wspomnienia.
Gdy doświad­czasz prze­mocy, kon­cen­tru­jesz się na ucie­czce. Kiedy zaczy­nasz przek­raczać krawędź, a życie od­da­la się od ciebie w nieunik­niony sposób, jak łódź odpływająca od brze­gu, moc­no trzy­masz się śmier­ci, niczym li­ny, która cię po­ciągnie, i od­fru­wasz, mając tyl­ko nadzieję na wylądo­wanie z da­la od miej­sca, w którym się wcześniej znajdowałaś. 

środa, 12 marca 2014

Zapowiedź opowiadania: 'Please help me, because I'm dying!' (imagin)

Dzięki za ponad 1000 wyświetleń! Wiele to dla mnie znaczy!

Kolejny dzień. Kolejna kłótnia. Kolejny siniak. Tak wygląda moje życie. Mój ociec chleje, a moja mama... Mojej mamy już z nami nie ma. Popełniła samobójstwo. Zazdroszczę jej. Cieszę się, że chociaż ona już uwolniła się od mojego ojca. Dzisiaj jak zwykle wrócił do domu pijany. Nie obyło się bez codziennej kłótni jaką to jestem szmatą jak moja matka. Oczywiście oberwałam za 'odzywki'. Wybiegłam z domu i tak o to siedzę na ławce i zastanawiam się nad swoim życiem i... I samobójstwem.
-Nie jest ci zimno?- usłyszałam gdy tak sobie rozmyślałam. Rzeczywiście zima, a ja siedzę sama na ławce w koszulce z krótkim rękawkiem.
-Nie
-Czemu płaczesz?- co?! Nawet nie wiem kiedy to się zaczęło
-To już nie twoja sprawa- odpowiedziałam niegrzecznie. No, ale sorry gościu, którego nie znam. To co mam mu powiedzieć, że ojciec mnie leje?!
-Ok. Jestem Niall.- chłopak wyciągnął w moją stronę rękę
-A ja jestem nie zainteresowana.- powiedziałam wstając gwałtownie z ławki
-Czekaj! Ja chcę ci pomóc!- odwróciłam się
-Pomóc?! Moje życie jest fantastyczne!
-Ja wszystko wiem. Nie dawno wprowadziłem się do domu obok twojego. Słyszę jak twój ojciec na ciebie wrzeszczy. Dzisiaj za tobą wybiegłem. Zrozum chcę ci pomóc.- powiedział zbliżając się do mnie. Ja tylko odsunęłam się od niego. Boję się każdego wyższego i potężniejszego ode mnie faceta, a on był przeciwieństwem mnie.
-Nic nie wiesz! Nie znasz mnie! Ja...- nie dałam rady nic więcej powiedzieć. Łzy mimowolnie kreśliły mokrą drogę na moich policzkach.
*Niall*
-Masz rację nie znam cię, ale chcę cię poznać. Co ci się stało w policzek?
-A jak myślisz?
-Twój ojciec?
-Tak. Postanowiłam, że jak skończę 18 lat to się wyprowadzę.
-Kiedy kończysz 18 lat?
-Za 3 miesiące.
-Wiesz nawet mi nie powiedziałaś jak masz na imię.
-Jessica Hall.
-Niall Horan.
-Wiesz masz rację trochę chłodno. Może pójdziemy gdzieś?
-Chodźmy do mnie.
-Nie chcę, żeby twoi rodzice zobaczyli co mam na twarzy.
-Nie bój się mieszkam z 4 innymi chłopakami to problem?
-No bo widzisz ja...
-Śmiało
-Boję się mężczyzn przez mojego tatę.
-Mnie też się boisz?
-Nie boję się ciebie. Ale też nie ufam.
-A da się zdobyć twoje zaufanie?
-Tak, ale trzeba na nie zasłużyć.
-Czym?
-Po pierwsze to musimy się lepiej poznać.
-Zostać przyjaciółmi tak?
-Tak. Jak na razie dobrze zaczęliśmy. Chodźmy wtedy do tego twojego męskiego domu.
-Oczywiście jak sobie panienka życzy.
-Przestań!
-Ok, ok.
Droga do jego domu nie zajęła nam długo. Jakieś 10-15 minut.
-Panie przodem- powiedział Niall otwierając mi drzwi
-Dziękuję szanownemu panu.- po chwili Niall też wszedł do środka
-CHŁOPACY!!!
Po chwili zobaczyłam grupkę chłopaków.
-To jest Jessica Hall. Jessica to jest...
-Sami się przedstawimy Niall
-Jestem Harry.
-Liam
-Louis
-Zayn
-Miło mi- powiedziałam ściskając ich ręce po kolei
Poszliśmy do kuchni Niall nalał wszystkim po szklance coli i usiedliśmy na kanapie.
-A więc Jessica powiedz nam- spojrzałam na Harry'ego biorąc łyka coli- od kiedy jesteś z Niall'em?- wyplułam na chłopaka zawartość moich ust (colę)
-Przepraszam- powiedziałam im wybiegłam z ich domu na zewnątrz siadając na krawężniku
*Niall*
-Harry jak ty wszystko umiesz spieprzyć!
-Sorry Niall ja nie wiedziałem
-Chuj mnie to obchodzi!- wybiegłem przed dom i zobaczyłem Jessicę, która siedziała na krawężniku i płakała.
-Dlaczego ja zawsze muszę coś spieprzyć?!
-Jessica... To nie twoja wina.
-Możesz do mnie mówić Jess?
-Czemu?
-Bo ktoś taki jak Jessica Hall już nie istnieje. Od teraz przejęła ją Jess Hall.
-Zaczynasz mnie przerażać.
-Wiem idę do domu wpadnę do ciebie jutro o 13.30 ok?
-Jasne Jessi...Jess
-Pa Niall!
-Pa!
-Aha Niall! Przeproś Harry'ego!
-Dobra!
Wróciłam do domu.
-Wyprowadzam się!- krzyknęłam na cały dom
-To dobrze! Przynajmniej będę miał cię z głowy dziwko!- poszłam na górę się spakować. Ciuchy, buty, kosmetyki, papierosy, narkotyki, żyletki. Po spakowaniu zamknęłam walizkę i zadzwoniłam do Liz. Mojej przyjaciółki, która namawiała mnie już od dawna, żebym się do niej przeprowadziła.
Pierwszy sygnał...
Drugi sygnał...
Trzec
-Halo Jessica?
-Nie. Od dzisiaj jestem Jess Elizabeth
-Wiesz, że ja już od trzech miesięcy jestem Liz, a nie Elizabeth
-Wiem. Mogę się do ciebie przeprowadzić?
-No nareszcie! Jasne bądź zaraz!
-Jasne kochana! Pa!
-Pa!- zakończyłam rozmowę
Liz
Zeszłam na dół założyłam moje vansy i wyszłam bez pożegnania. Wsiadłam do mojego czarnego ferrari (w końcu coś odziedziczyłam po mojej mamie). Droga do Liz trwała około 30 minut.
*Dom Liz*
Zapukałam do drzwi.
-Hej Jess!
-Hej Liz!
-Zapraszam do nowego życia czekaliśmy na panią. Jesteś gotowa przejść transformację totalną?
-Oczywiście- weszłam do środka
-Zapraszam do studia wszystko już na panią czeka.
-Cieszy mnie to- obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Dobra starczy chodź
Po 30 minutach wizycie w studiu tatuaży i piercingu. Prezentowałam się tak:
Jess po metamorfozie
-No stara wyglądasz perfekcyjnie!- skomplementowała mnie Liz
-Dziękuję
-A komu to zawdzięczasz?
-Tobie! Jesteś boska!
-Musisz poznać moich przyjaciół!
Tak zapowiada się moje opowiadanko! Tak... Piszę opowiadanie. To jest taki imagin promujący! Zapraszam już tworzę nową stonkę na blogu pod tytułem: 'Please help me, because I'm dying!-opowiadanie'
                                                                                                     Serdecznie zapraszam
                                                                                                                Hope...

Louis cz2

-Mam taką uwagę.- zaczął Liam
-Tak?
-Louis ma się w co przebrać, a ty (t.i.)?
-Spoko mam zapasowe ciuchy.
-I jeszcze jedno. Musimy to posprzątać
-Ok. A więc Harry, Zayn i Niall to posprzątają, a ja zajmę się Louis'em
-A Liam?
-Liam nie może ubrudzić ciuchów.
*Garderoba Louis'a*
-Louis ty coś wybierz, a ja pójdę się przebrać ok?
-Poczekaj!
-Tak?
-Masz coś na twarzy
-Gdzie?
-Poczekaj pomogę ci
-Dobrze- dotknął mojego policzka i zbliżył swoją twarz i zaczął mnie całować. Oddałam pocałunek.


Po chwili oderwałam się od niego.
-Louis. Nie powinniśmy...
-Powinniśmy- przerwał mi
-Ja lepiej pójdę się przebrać
-Ok.- wyszłam i wzięłam swoją torbę i poszłam do łazienki  przebrać się. Wróciłam do Louis'a.
-I jak wybrałeś ciuchy?
-Tak- pokazał mi swój zestaw
-Super. Ubierz się i pójdziemy cię uczesać.
Po 3 godzinach wszyscy byli już gotowi.
-Wyglądacie perfekcyjnie!
-Mamo?
-Tak Hayley?
-Czy możemy dokończyć tą historię jutro?
-Oczywiście kochana. Idź już spać, a mamusia poczeka na tatę dobrze?
-Dobrze
No i tak sobie żyjemy. Nasza szczęśliwa rodzinka, którą tworzy moja córeczka Hayley, ja (t.i.) i mój mąż... Louis Tomlinson. 
Spieprzyłam tą część, a to dlatego że nie miałam na nią pomysłu.
                                                                                                           Lots of love
                                                                                                                             Hope...

piątek, 7 marca 2014

Harry, Niall, Zayn, Louis i Liam! SMILE :)!

Harry:

Niall:

Zayn:

Louis i Liam:

Szukałam czegoś ciekawego w necie i natknęłam się na te cuda *.*
Zmieniam podpis na: 'Hope...' :*
                                                                                                                                  Hope...


czwartek, 6 marca 2014

Harry or Louis? cz1

Części tego imaginu będą krótkie! Postara dodawać części w miarę szybko! Lov u!

Kolejna noc czekania, aż w końcu Harry wróci z klubu. Siedzę na parapecie popijając gorącą czekoladę. Spojrzałam na zegar. 3.25 i nagle słyszę trzask drzwi. Wrócił. Wchodzi do salonu i podchodzi dom parapetu, na którym siedzę. Kiedy podszedł zauważyłam rozciętą brew i wargę, z których leciała krew.
-Harry gdzie byłeś i co ci się stało?- zapytałam przerażona
-A co cię to obchodzi?
-Martwiłam się o ciebie
-Martwiłaś się... Jesteś śmieszna
-Nie odzywaj się tak do mnie!
-Co ty powiedziałaś suko?!- przywarł mnie do ściany i zaczął bić. Krew spływała po mojej twarzy.

-Don't hit me!/Nie bij mnie!
-Zamknij się!- nagle znów usłyszałam trzask drzwi.
-Styles co ty odpierdalasz?!- zdążyłam tylko zobaczyć Tomlinson'a odciągającego Harry'ego ode mnie potem zemdlałam.
                                         *                                 *                                  *
Obudziłam się w sypialni mojej i Harry'ego. Czułam jak ktoś trzyma moją rękę. Wstałam do pozycji siedzącej. Ujrzałam Louis'a.
-Hej (t.i.) jak się czujesz?
-Gdzie jest Harry?
-Trzeźwieje
-Co się wczoraj stało?
-On cię pobił (t.i.) i to było 2 tygodnie temu. Już myślałem, że się nie obudzisz- spojrzałam w lustro. Moja twarz była cała w siniakach i innych obrażeniach.
- Łał rzeczywiście długo spałam. Chcę go zobaczyć.
-Jesteś pewna?
-Tak. Ja go kocham- Louis zaprowadził mnie do piwnicy
-Zostawię was samych
-Dzięki Lou- Louis wyszedł zamykając drzwi, a ja zapaliłam światło i ujrzałam Harry'ego przywiązanego łańcuchem do ściany.
-Harry!- powiedziałam i ruszyłam w stronę chłopaka
-(t.i.)- powiedział co jak zdążyłam zobaczyć sprawiło mu ból. Podeszłam do niego i odpięłam od łańcucha. Harry tylko bezsilny opadł na ziemię. Podniosłam go i posadziłam na krzesło.
-(t.i.)... przepraszam
-Ciii... Kocham Cię Harry bez względu na to co zrobisz. Ile tu już jesteś?
-Od tamtej nocy
-Co? A jadłeś lub piłeś cokolwiek?
-Nie
-Jezu... Harry. Kocham cię. Poczekaj tu
-Jedzenie jest tu (t.i.). Lou specjalnie je tu przyniósł.
-Zabije go
-Nie to nie jego wina. Sam to obmyśliłem właśnie na taki wypadek. Wiedziałem, że w końcu cię skrzywdzę, a tak bardzo próbowałem tego uniknąć.
-Harry o czym ty teraz mówisz?
-Widzisz (t.i.) odkąd pierwszy raz cię uderzyłem One Direction powoli się rozpadło. Ale w tę noc kiedy cię pobiłem, a ty zemdlałaś to...
-To co?
-(t.i.) One Direction nie istnieje.
-Co?
-Istniejemy teraz jak gang nie zespół
-Jaki gang?! Czy ty siebie słyszysz?!
-Taka jest prawda (t.i.)
-Pierdol się! Wychodzę stąd, a z nami koniec!- wyszłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi
 
Pobiegłam do Louis'a.
-Powiedział ci?
-Tak
-Rzuciłaś go?
-Tak
-Kochasz go?
-Tak
-Zostaniesz?
-Nie
-Odejdziesz?
-Tak.
-Potrzebujemy cię (t.i.)!
-Nie prawda!
-On ciebie potrzebuję!
-Nie obchodzi mnie to!
-Ja ciebie potrzebuje!

-You don't need me!/Nie potrzebujesz mnie!
-(t.i.) kocham cię!
-Spierdalaj chuju! Mam was dosyć! Bez sensu na siłę próbujesz mnie wpierdolić do tego waszego gangu!
-Zawsze do niego należałaś! Zespół One Direction to gang One Direction!
-Nie Lou! Mam was dosyć! Żegnaj!- powiedziałam i wybiegłam z tego popierdolonego domu. To w nim moje życie się spieprzyło.


niedziela, 2 marca 2014

Liam +18

Imagin dłuższy niż zwykle.
Natchnęło mnie na +18 a więc macie.

*Liam*
Właśnie szedłem do Niall'a napisać jakąś piosenkę. Właśnie stałem pod drzwiami. Zadzwoniłem dzwonkiem do drzwi myśląc, że drzwi otworzy mi Niall. Tym czasem w drzwiach pojawiła się jakaś brunetka.
-Hej. Ty pewnie jesteś Liam tak?
-Tak, a ty jesteś... dziewczyną Niall'a?- dziewczyna się zaśmiała, a ja nie rozumiałem co w tym takiego śmiesznego.
-Nie... Jestem jego siostrą. Wchodź.- dziewczyna dosłownie wciągnęła mnie do środka
-Niall!- krzyknęła dziewczyna. Po chwili zobaczyłem jak Niall schodzi na dół po schodach
-Hej Liam! Poznaliście się już?
-Właściwie tak oficjalnie to nie
-A więc (t.i.) to jest Liam. Liam to jest (t.i.) moja siostra.
-Hej (t.i.)
-Hej Liam. Wiesz masz ładne imię
-Dziękuję
-Dobra (t.i.) my idziemy do mnie, a ty zostajesz w domu?
-Tak
Razem z Niall'em poszliśmy do jego pokoju.
-Stary nie mówiłeś, że masz siostrę
-Widzisz ona nie mieszka w Anglii. Pojechała do Polski za 'miłością swojego życia'
-Aha
-Serio? Gość jest tak dziwny. Znaczy się wygląd spoko, ale charakter. Szkoda gadać
-To czemu ona z nim jest?
-Nie wiem- poczekaj chyba mam jego zdjęcie na fonie
-To on?
-Tak. 
-Wiesz wygląda mi na typa takiego, który każdej nocy ma inną.
-Wiem mówiłem to mojej siostrze, ale ona nieee...
Nawet nie zauważyliśmy kiedy siostra Niall'a weszła do pokoju.
-Słyszałaś?
-Tak Liam, ale nie kumam po co Niall gada ci o moim byłym
-Co?! Jeszcze 8 tygodni temu z nim byłaś
-Jeszcze 8 tygodni temu mnie tu nie było. Mam nowego chłopaka.
-Co?!
-Nom. Przyjdzie za 5 minut. On chce cię poznać Niall. Bądź miły
-Ale my musimy napisać piosenkę (t.i.)
-Możemy to przełożyć Niall
-To nie może być takie trudne
-No to dawaj
-Ok. Może zacząć się tak: 
My hands, your hands
Tied up like two ships
-Spoko. Nawet nawet. Co myślisz Liam?
-Myślę że jeśli wszystkie twoje teksty będą takie to cię zatrudnimy
-Ok dajcie mi skończyć.
Drifting, weightless waves try to break it
I'd do anything to save it
Why is it so hard to save it?
My heart, your heart
Sit tight like book ends
Pages between us
Written with no end
So many words we’re not saying
Don’t wanna wait til it's gone
You make me strong
-To jest boskie!
-Dzięki Liam- zadzwonił dzwonek do drzwi
-Ja otworze. Liam zostań ciebie też chcę jemu przedstawić
-Zostanę- (t.i.) zeszła na dół 
*(t.i.)*
Otworzyłam drzwi, w których stał mój chłopak.
-Hej
-Cześć wchodź 
-Ok chodź na górę. Poznasz mojego brata i jego kolegę
-Dobrze kotku- poszliśmy na górę
Zapukałam do drzwi.
-Wchodź!
Weszłam w raz z moim chłopakiem.
-A więc Niall to jest Matt. Matt to jest Niall mój brat- przedstawiłam ich sobie
-A i jeszcze Liam Matt. Matt Liam
-Hej miło mi was poznać
-Hej! To mi miło, że odciągnąłeś moją siostrę od kretyna z którym się spotykała
Nie wierzyłam w to co powiedział Niall. Oczywiście nie mógł ominąć tego faktu. Nie mówiłam jeszcze Matt'owi o moim byłym.
-Co?- Matt zwrócił się do mnie
-Tak zerwałam z nim 8 tygodni temu
-Czyli ja jestem tylko po to, żeby cię pocieszyć?
-Nie Matt. Ja naprawdę myślę, że cię kocham. Zresztą minęło wiele czasu.
-Tak myślisz. A ja się w tobie zakoc...
 
*Niall*
Właśnie moja siostra i ten cały Matt kłócili się na naszych oczach, a potem się pocałowali. Pierdziele. Co ta moja siostra wyczynia? Ale musiałem przyznać, że ten gościu jest lepszy od poprzedniego. 
                                                                                                                             Matt
-A tak ogólnie Matt ile masz lat?
-23
-Co?! (t.i.) umówiłaś się z chłopakiem który ma 23 lata?! Jesteś za młoda!
-Niall! Ja mam 18 lat!
-Co z tego?!
-Daruj sobie Niall!
-(t.i.) jeżeli twój brat nie chce, żebyś się ze mną spotykała to może uszanuj jego decyzję?
-Żartujesz sobie?!
-Nie. Po prostu nie chce, żebyś miała przeze mnie kłopoty. Musimy się rozstać (t.i.). 
-Co? Zrywasz ze mną?!
-Tak będzie lepiej
-Dla kogo?! Dla mojego zasranego, popierdolonego brata?!
-Będę na ciebie czekał do końca życia może twój brat kiedyś mnie zaakceptuję. Żegnaj (t.i.)
-Matt!!!- moja siostra zaczęła płakać
 
*(t.i.)*
Pobiegłam za Matt'em na dół. Ja naprawdę go kocham. Byłam już przy końcu schdów.
Jeszcze tylko przebiec przez salon i będę w holu.
Gdy doszłam do miejsca w które się kierowałam już go nie było.
Wybiegłam na dwór. Padało.
-(t.i.)!
Odwróciłam się.
Podbiegłam do niego.
-Nie odchodź Matt
-Muszę. Idź do domu.
-A ostatnie życzenie?
-(t.i.) spełnię je jeżeli treść nie będzie typu 'Zostań' ok?
-Ok
-A więc słucham
-Proszę, abyś pocałował mnie ten ostatni raz.
-Żegnaj (t.i.)
-Żegnaj Matt- odwróciłam się i wróciłam do domu.
Od razu poleciałam do pokoju Niall'a.
-Ty cioto! Zawsze wszystko musisz mi spierdolić?!
-(t.i.) ja... tak mi głupio
Wybiegłam nie mogłam tego słuchać.
Poszłam do swojego pokoju.
Zatrzasnęłam drzwi i rzuciłam się na łóżko.
*5 tygodni później*


Kochałam go. Kocham go. Nadal jest w moim sercu. Nie wybaczyłam Niall'owi. Nie potrafię. Co noc budzę się z krzykiem. Niall przybiega wtedy do mnie i przytula. Wie, że popełnił błąd. Próbowałam się z nim skontaktować. Telefon, facebook, twitter, ask, poczta. Nic wszystko zmienił. Nie potrafię beż z niego żyć. Wyprowadził się. Czuję się martwa. Pozbawiona kawałka mnie. Pozbawiona duszy, serca. Pragnę zginąć. Byłam z nim przez 7,5 tygodnia. Jest dla mnie jak tlen. Potrzebny bezgranicznie do życia. Bez niego nie oddychasz. Jest jak narkotyk. Próbuję zapomnieć. Niall, Liam, Zayn, Louis i Harry starają się mi pomóc, ale ja zawsze odmawiam. Odmawiam? Przecież ja się do nikogo nie odzywam. Nie funkcjonuję. Nie daję oznak życia. Ja po prostu nie żyje. Człowiek bez duszy nie żyję. Ja jestem człowiekiem bez duszy i serca. Ciągle siedzę i płacze, ale to tylko w samotności. Jem, piję, piszę, ruszam się tylko w samotności. 
Wzięłam telefon i wysłałam do Matt'a wiadomość
 

Odpisał. Co?! Szybko wzięłam telefon do ręki
Odpisałam
Już nie odpisał. Do pokoju wszedł Liam. 
-Hej mała jak się czujesz?
-Odpisał
-Co?
-Odpisał
-Co?
- 'Łzy to nie wstyd, to oznaka, że Ci na czymś cholernie zależy'
-(t.i.)
Nie odpowiedziałam. Podbiegłam do niego i przytuliłam.
-Już dobrze?
-Lepiej - spojrzałam Liam'owi w oczy. Zaczął zbliżać swoją twarz do mojej i w końcu się pocałowaliśmy.



-Liam?
-Tak?
-Chodź ze mną do łóżka.
Nie odpowiedział tylko znów mnie pocałował i przeniósł na łóżko. Zaczęłam go rozbierać, a on mnie. Nim się obejrzałam byłam tylko w bieliźnie. 
-Na pewno tego chcesz (t.i.)?
-Tak Liam
Znów mnie pocałował. Schodził z pocałunkami co raz niżej. Szyja, dekolt, brzuch. Gdy miałam okazję przekręciłam nas tak, że teraz ja byłam na górze.
-Jesteś dziewicą?
-Nie
Zaczęłam całować jego brzuch. Doszłam do linii bokserek. Wzięłam gumkę w zęby i ściągnęłam je. Jego przyjaciel stał już na baczność. Chwila mojej nie uwagi i znów byłam na dole. Liam szybko pozbył się mojego stanika. Zaczął pieścić moje piersi przygryzając sutki. Pozbawił mnie majtek. Włożył we mnie dwa palce i zaczął nimi poruszać. Z moich ust wydobywały się pojedyncze jęknięcia mieszające się z imieniem Liam'a. 
-Masz prezerwatywę?
-Tak- zaczęłam szukać w szafce przedmiotu.
Znów nas obróciłam. Otworzyłam opakowanie zębami i nałożyłam na kolegę Liam'a. 
-Nie wiem jak ty, ale ja wole być na górze- odezwał się Liam i znów nas przekręcił.
Delikatnie i powoli wszedł we mnie. Wydobyłam z siebie ciche jęknięcia. Przyśpieszał swoje ruchy. Czułam, że zaraz dojdę.
-Liam dochodzę
-Jeszcze chwilkę- po chwili doszliśmy w tym samym momencie. Opadliśmy nadzy na łóżko, a ja przykryłam nas kołdrą. 
*20 lat później*
Mimo, że jestem z Liam'em nigdy nie zapomniałam o Matt'cie. Liam i ja bardzo się kochamy. Mamy dwójkę dzieci i jesteśmy małżeństwem. Wiem jedno. Pomimo, że z Liam'em jestem spełniona to nigdy nie zapomnę o Matt'cie. Liam jest tego świadomy. 
                                                                  
"Jest ta­ka miłość, która nie umiera, choć za­kocha­ni od siebie odejdą."
Hej! Sorka, że tak długo nic nie dodawałam ;c Jestem zawalona nauką. Tego imagina pisałam chyba około 4 dni. Postaram się napisać dziś 2 część z Lou ;*
             Proszę zostawcie po sobie ślad :*







sobota, 22 lutego 2014

Louis część 1

Chciałam zatrudnić się jako stylistka One Direction. Właśnie szłam na rozmowę wstępną. Dochodziłam właśnie do budynku. Z godnie instrukcją pojechałam windą na 7 piętro i udałam się do pokoju numer 318 i czekałam na swoją kolej. Po około 15 minutach z pokoju wyszła jakaś dziewczyna i skierowała się do wyjścia ze łzami w oczach. Po chwili z tych samych drzwi wyszedł jakiś mężczyzna z listą w ręce.
-(t.i.) (t.n.)?-zapytał ten sam mężczyzna
-To ja - powiedziałam
-Zapraszam - weszłam do środka
-Usiądź- powiedział mężczyzna za biurkiem- Jestem Paul Higgins. Menager One Direction.
-Miło mi (t.i.) (t.n.)- powiedziałam po czym usiadłam na wyznaczonym miejscu
-A wiec dlaczego chcesz zostać ich stylistką?
-Marzyłam o tym od dziecka. Studiowałam ten kierunek. Kiedy dowiedziałam się, że szukacie stylistki od razu się zgłosiłam, bo wiedziałam, że ta praca jest dla mnie idealna.
-Czy jak wyjedziemy możesz jechać z nami?
-Oczywiście. Nic mnie tu nie trzyma.
-Dobrze. Odpowiada Ci wstawanie o 4.00 rano tylko po to, żeby pójść do pracy i ich przygotować?
-Dostosuję się do każdej wyznaczonej przez was godziny.
-Języki obce?
-Polski, hiszpański, włoski, francuski i niemiecki.
-Ok. W razie potrzeby pierwsza pomoc?
-Chwilkę. - powiedziałam i wyjęłam teczkę z dokumentami - Proszę. Przeszłam całe szkolenie. A tutaj ma pan wszystkie potrzebne dokumenty.- podałam Paulowi teczkę z papierami.
-Fajnie. Przyjdź jutro na 6.30 i zobaczymy jak sobie poradzisz i czy chłopcy będą chcieli z tobą współpracować.
-Ok pod jaki adres mam się udać
-A już...-powiedział i napisał na kartce adres - proszę do jutra
-Do jutra!
Wyszłam z pomieszczenia kierując się do windy. Zjechałam na dół i udałam się do domu.
Zadzwoniłam do przyjaciółki.
-Hej (i.t.p.)
-Hej (t.i.) Jak tam twoja rozmowa z Paulem co?
-Super! Jutro idę na próbę!
-No to ekstra!
-Wiem! Nawet nie wiesz jak się cieszę- gadałam tak z (i.t.p.) jeszcze przez 30 minut o różnych babskich sprawach. Gdy zakończyłyśmy rozmowę poszłam przygotować się do pracy. I położyłam się spać.
*Następny dzień*
Wstałam o 4.30 o dziwo pełna energii.
-Czas się szykować!- powiedziałam do siebie
Poszłam do łazienki i ubrałam czarne rurki, niebieski sweterek z długim rękawem i do tego niebieskie conversy. Włosy spięłam w koka. Mój makijaż składał się jedynie z różowej pomadki Baby Lips. Do torby spakowałam zapasowe ciuchy (tak na wszelki wypadek). Mam godzinę na dotarcie.
Wsiadłam do mojego auta i ruszyłam do wyznaczonego wczoraj miejsca. Po 45 minutach jazdy dotarłam. Skierowałam się do pokoju numer 321.
-Hej. Jestem na próbę gdzie mam się skierować- zapytałam jakąś blondynkę
-Aaa... (t.i.) prawda?
-Tak
-Dobrze. Chodź ze mną- Podążyłam za blondynką
-Chłopacy.- zespół nie zareagował- Chłopacy!!!- i znowu nic- CHŁOPACY!!!!- no i w końcu podziałało- to jest (t.i.) wasza nowa stylistka. (t.i.) zostawiam cię z nimi.
-Ok pa.- blond włosa dziewczyna poszła w swoją stronę, a ja zostałam z zespołem- Hej. Jestem (t.i.).
-Hej. To jest Niall, Liam, Zayn, Harry. A ja to Louis.- powiedział chłopak o brązowych włosach i niebieskich oczach.
-No to co? Do roboty!- powiedziałam- Który pierwszy? Niech będzie... Liam!
-Ok! Idę na pierwszy ogień!- odpowiedział Liam
-Dobra. Poczekaj tutaj. Pójdę wybrać jakieś rzeczy dla ciebie.- udałam się do garderoby Liam'a
Po kilku minutach poszukiwań w końcu wybrałam. Szara bluzka, ciemne spodnie, skórzana kurtka i czarne conversy.
-Mam! Ubierz się w to- podałam Liam'owi rzeczy.
-Tak jest!- zasalutował jak w wojsku
Po około 15 minutach Liam wrócił.
-Wyglądasz... P-E-R-F-E-K-C-Y-J-N-I-E!- skomplementowałam go
-Dzięki. Mi wszystko pasuje.
-Dobra. Dobra. Na fotel.- poklepałam oparcie fotela
-Już idę
Zaczęłam eksperymentować z odpowiednią fryzurą. Przy czym było dużo śmiechu. Gdy skończyłam popsikałam fryzurę Liam'a lakierem do włosów.
-Dobra (t.i.) ile ty tego gówna zamierzasz mi na głowę wylać?!- wrzasnął Liam
-Uspokój się!- nagle Liam wziął drugą butelkę odwrócił się na krześle i zaczął na mnie tym pryskać.
-Liam!!! Przestań!- zaczęłam się śmiać. Nim się obejrzałam wszyscy mieliśmy po butelce lakieru i zaczęła się bitwa.

Po około 15 minutach poczułam coś zimnego na plecach, a potem zostałam tym oblana. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam, że jestem cała w fioletowej farbie, a za mną stoi Louis z puszką po farbie z uśmiechem wymalowanym na twarzy. Ja nic nie powiedziałam tylko odwróciłam się i go przytuliłam co wiązało się z ubrudzeniem również jego.
Kolejną część dodam może jutro albo jeszcze dzisiaj ;)